Menu

pisanie na puszczy

teksty własne, osobiste, jak to nazywał Hrabal mówienie rzeczy, których głośno się nie mówi

jakby Anatewka

zmordoru

DSC01292

Małemu człowiekowi wydaje się, że świat jest piękny idyllicznie. Gdy zaczyna poznawać historię okolicy, bliższej i dalszej, dowiaduje się o okropnościach. O ludziach zabitych przez innych ludzi. Dzieje zacieśniają krąg wokół, duszą trupim zapachem, spać nie dają, tysiące duchów Bogu ducha winnych.

Do tego dochodzi pozorna pustka, podobna tej, jaką napotyka się w miejscach, skąd wysiedlono ludzi. Zarośnięte resztki zabudowań, zdziczałe pozostałości sadów, resztki żurawi zanurzone w ziejących otworach studni.

Zimą, taką jak ta co teraz za oknem, zawędrowałem kiedyś na wystawę zdjęć. Tytuł miała „Ostatni – współcześni Żydzi polscy”. Fotograf Tomaszewski. W pooranych twarzach, bliskich fizycznego kresu wnętrzach starych ludzi, pośród sprzętów których przeznaczenia nie potrafiłem odgadnąć, w domach kończących swój cykl życia – spotkałem okruchy świata, jaki skazano na niebyt. Świat, którego istnienie wyczuwałem z przeszłości, który zlikwidowano, nim się narodziłem.

Zacząłem o niego pytać tych, którzy go jeszcze widzieli, znali jego zapachy, dźwięki, muzykę, wieści i opowieści.

„Someone should have set a match to this place years ago.” - mówiła z goryczą Tevye. Odeszli, chociaż szabat nigdzie indziej nie był taki słodki. Tułacze, na wygnaniu ostatecznym. Czasami wracają w snach, w złych snach odwiedzają tych, którzy choćby stali bezczynnie. Jeśli ostał się skrawek sumienia.

Zaszedłem kiedyś do biblioteki w Inowłodzu. Litery na ścianach, czytane w drugą stronę. Pozostałości polichromii synagogi. Modlitwa za panującego władcę. Także po rosyjsku. Najszczęśliwsze lata Tuwima.

Kuzynka ojca, której latami nosiłem węgiel, myłem stare okna. Któregoś dnia zeszła ze mną do piwnicy, odgrzebała stare pudła w samym rogu i na samym dole. Odgarnęła starą pajęczynę nieufności: „Prosili, by im to przechować, już tyle lat, nikt po to nie wrócił. Tyle o nich pytasz, weź to, zobacz, może więcej się dowiesz.”

***

What do we leave? Nothing much. Only Anatevka – to kwestia napisana dla wszystkich w „Skrzypku na dachu”

© pisanie na puszczy
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci